piątek, 3 stycznia 2014

#77

Orzeźwiający prysznic z rana, to jest to. Pomimo tego, że na zewnątrz wcale nie było jakoś bardzo ciepło i wiał jesienny wiaterek, gdy wyszłam spod cieplutkiej kołdry i jeszcze cieplejszych objęć mojego chłopaka, było mi tak gorąco, że musiałam pójść pod letni prysznic.
Nieco chłodna woda spływała po moim ciele, a kojący zapach mieszanki kwiatowej zaspokajał zmysły. Byłam niebywale odprężona, i dziwnie spokojna. Może wszystko przez to, że wczoraj odbyłam z Harrym dość długą rozmowę na temat tego, co się aktualnie dzieje w naszym życiu? Może moje gryzące sumienie odpuściło, kiedy postanowiłam jeszcze raz przeprosić go za wszystko, co ostatnio mówiłam... On się starał i chciał mi pomóc, a jedyne na co było mnie stać, podczas tego okresu bezsilności, to wydrzeć się na niego i wytknąć każdą rzecz, jako coś złego. Czasem naprawdę zastanawiam się, ile on, niepozorny Harry, ma w sobie pokładów cierpliwości i miłości do mnie, i jak wytrzymuje te wszystkie moje wybuchy...
Wyszłam z pod prysznica i dokładnie wytarłam ciało. Zawinęłam ręcznik na mokrych włosach i wsmarowałam balsam w ciało. Podeszłam do dużego lustra i stanęłam bokiem. Uśmiechnęłam się na widok nieco wypukłego już brzuszka i pogładziłam go delikatnie dłońmi. Jakoś zaczęło mnie już mniej obchodzić to, jak wyglądam i że moje ciało diametralnie się zmienia. Bałam się jakiegoś odrzucenia od Harry’ego, za względu na to, że jestem trochę większa, ale odkąd wiedziałam, że akceptuje mój wygląd, a nawet jeszcze bardziej go to kręci, przestałam się tym zupełnie przejmować.
Uchyliłam delikatnie drzwi od łazienki, i zerknęłam, czy teren jest czysty i mogę bez obaw wyjść, się przebrać. Na całe szczęście okazało się, że Harry’ego już nie ma, a z tego co słyszałam po odgłosach dochodzących z dołu, krzątał się po kuchni. Z jednej strony, chłopak już nie raz widział mnie nagą, ale na samą myśl, że miałabym całkiem naga paradować przed nim po pokoju, sprawiała, że ogarniało mnie zawstydzenie, a moje policzki robiły się gorące i czerwone.
Wyszłam z łazienki i skierowałam się, do dużej szafy, stojącej w pokoju. Zaczęłam gmerać w szufladach i wyciągnęłam z niej mój ulubiony, czarny komplet bielizny, i ubranie, które położyłam na łóżku. Szybko wciągnęłam na siebie całość, i gdy zapinałam sprzączkę od stanika, usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
- Otwarte – krzyknęłam do Harry’ego, i usłyszałam, jak drzwi powoli się otwierają. W końcu udało mi się zapiąć cholerny stanik i odwróciłam się przodem, żeby przywitać się z Harry’m. Prawie dostałam zawału na miejscu, kiedy zamiast burzy kręconych włosów, zobaczyłam czarne, krótko ścięte i chłopaka, który z lekkim przerażeniem na twarzy mi się przyglądał. Momentalnie zasłonił oczy, a ja z prędkością światła chwyciłam koszulkę i przyłożyłam do torsu, żeby jakkolwiek się zakryć.
- Malik, co ty do jasnej cholery tu robisz? – ryknęłam wściekle, i wtedy zobaczyłam, że palce chłopaka powoli się rozsuwają, a on sam niepewnie na mnie spogląda, podeszłam do niego, i chwytając za ramiona, odwróciłam tyłem. – Masz tak stać, i nawet nie waż mi się ruszyć, dopóki nie pozwolę, bo pourywam ci jaja! – warknęłam i upewniwszy się, że mulat nie patrzy, wróciłam do łóżka i szybko naciągnęłam na siebie czarne rurki.
- Sorry, Abby. Nie wiedziałem, że nie jesteś ubrana... Ale tak właściwie, to kto normalny wpuszcza do pokoju, kiedy nie jest ubrany?! – spytał oskarżycielskim tonem.
- Idioto, myślałam, że to Harry... – przewróciłam oczami, i sięgnęłam po białą bokserkę i beżowy sweter. – A tak właściwie, to co ty tu robisz, i jak się tu dostałeś? – spytałam zakładając górną część ubioru.
- Styles mnie wpuścił, i jak mu powiedziałem, że przyszedłem do ciebie, powiedział, że jesteś w pokoju na górze. – odpowiedział przestępując z nogi na nogę. Gdy byłam już ubrana, ściągnęłam z głowy ręcznik i roztrzepałam palcami lekko wilgotne włosy. Poszłam do łazienki, i powiesiłam ręcznik na miejscu, a jak wróciłam, zauważyłam, że Malik niepewnie się odwraca, patrząc, czy jestem już ubrana i mając pewnie w pamięci moją groźbę.
- Dobra... wpuścił cię Harry. Ale to nadal nie tłumaczy, czemu tu jesteś? – spytałam stając naprzeciwko niego i zakładając ręce na piersi.
- Po pierwsze, chciałem cię przeprosić... – chłopak westchnął ciężko. – Wiem, że nie powinienem był tego robić... Nie raz prosiłaś mnie, żeby to co działo się w Bradford, tam też pozostało, ale nie mogłem się powstrzymać... Po prostu, kiedy przy tobie byłem, te wspomnienia wróciły ze zdwojoną siłą... Przepraszam. Wiem, że to nie było fair ani w stosunku do Harry’ego, ani do ciebie. To się już więcej nie powtórzy... obiecuję. I po prostu nie chcę, żeby moje szczeniackie zachowanie, odbiło się na przyjaźni – uśmiechnął się delikatnie, z jakby małą iskierką nadziei. – Wybaczysz mi Abby, i będziemy mogli o tym zapomnieć, zaczynając od początku? – spytał przygryzając nerwowo wargę. Nie mogłam nie uśmiechnąć się, widząc go takiego niepewnego. Widać było, że żałuje, i pomimo tego, co zrobił, trochę za nim tęskniłam...
- Jasne. Przeprosiny przyjęte – uśmiechnęłam się i widząc, że chłopak nie za bardzo wie, co może zrobić i do czego może się posunąć. Sama zrobiłam pierwszy krok, i podeszłam do niego, przytulając się mocno. Chłopak niepewnie mnie objął, ale widząc, że przed tym nie uciekam, zrobił to trochę mocniej, kładąc brodę na mojej głowie. Gdy się odsunął ode mnie, popatrzyłam na jego uśmiechniętą twarz i usiadłam na łóżku, klepiąc miejsce obok. Zayn bez zastanowienia usiadł na łóżku i popatrzył na mnie tajemniczo.
- A tak właściwie, poza tym, to potrzebuję twojej pomocy...
- Zamieniam się w słuch. – Usiadłam po turecku naprzeciwko niego, i uśmiechnęłam się zachęcająco.

*

- Dzięki za pomoc mała! Jestem winien ci przysługę. – Zayn mocno przytulił moją dziewczynę i ta zamknęła za nim drzwi, machając na pożegnanie.
- Dzień dobry, skarbie. – podszedłem do niej i skradłem jej buziaka. Oderwałem na chwilę, patrząc na nią ze zmrużonymi oczami. – Czy mam być zazdrosny? – spytałem unosząc znacząco brew.
- O Malika? Pff... – prychnęła. – Nie ma o co, on już w pewien sposób, jest zajęty – puściła mi oczko i położywszy ręce na moim karku, wpiła się namiętnie w moje usta. Momentalnie oderwaliśmy się od siebie, kiedy w progu pojawił się zaspany Olly. Abby zaśmiała się cicho, trochę czerwieniąc i podeszła do młodego, kucając przy nim.
- Cześć kochanie – ucałowała główkę braciszka, a on wyciągnął do niej zaspany rączki, żeby wzięła go na ręce. – Skarbie, ja nie mogę niczego podnosić – wytłumaczyła smutnym głosem i go przytuliła. – Chodź. Idziemy coś zjeść – wstała uśmiechając się do niego i podała mu rękę. Chłopczyk chwycił rękę Abby, tą, w której nie znajdował się Pan Miś, i powędrowali do kuchni. Dziewczyna usadziła brata na krześle i sama podeszła do lodówki, przeglądając zawartość.
- Mówisz, że Malik jest już zajęty? – spytałem ciekawskim głosem.
- Um... może nie do końca zajęty, ale ma kogoś na oku - dziewczyna wyciągnęła kilka rzeczy z lodówki i zamknąwszy ją, odwróciła się w moją stronę. W sumie to dobrze, bo Zayn wydawał mi się ostatnio przybity, kiedy widzieliśmy się na nagrywaniu... Może to sprawi, że  końcu czymś się zajmie i będzie jak dawniej? Kto wie...
Abby zaczęła wbijać na patelnię jajka na jajecznicę, a Olly bawił się dwoma, małymi samochodzikami na stole. Podszedłem do blondynki od tyłu, i położyłem delikatnie ręce na jej brzuchu, owijając ją tym samym rękami w talii. Dziewczyna chwilowo się wzdrygnęła, ale gdy lekko odwróciła głowę i zobaczyła, że to ja, rozluźniła się i delikatnie uśmiechnęła.
- Skarbie, pamiętasz, że dziś idziesz na badania kontrolne do lekarza? – spytałem troskliwym głosem. Miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze i nasze dziecko poprawnie się rozwija... Gdyby nie, to nie wiem, jak by to przyjęła. Ma tyle problemów na głowie, i jeszcze coś takiego... „Wypluj to Harry, dziecko będzie najprawdziwszym okazem zdrowia, i nie ma innej opcji!”
- To dziś? – spytała zaskoczona. – Myślałam, że za tydzień i miałam dziś jechać do szpitala, do taty... – westchnęła głośno. Popatrzyła na bok lodówki, gdzie znajdywały się przylepione karteczki z ważnymi datami i innymi bzdurami, i na jednej z nich, widniała dzisiejsza data, z dopiskiem „Badania Abigail”.
- Nie martw się... pojedziemy na badania, a potem podwiozę cię do taty – nachyliłem się i pocałowałem delikatnie jej skroń. Odczepiłem się do niej i sięgnąłem do szafek, po talerze, które potem rozłożyłem na stole.

*

Pojechaliśmy pod prywatną klinikę, w której pracowała lekarka, prowadząca jej ciążę. Gdybym nie wiedział, że to klinika i wszedł tak po prostu, mógłbym stwierdzić, że to hotel. W przedsionku znajdowała się poczekalnia, i recepcja. Za wysokim, biało czarnym kontuarem, stała zwyczajnie ubrana, miła kobieta. Przy szklanych stolikach, pod którymi znajdowały się różne gazety, dla zabicia czasu, stały białe, skórzane kanapy i fotele. Na ścianach, wisiały przeróżne obrazy, przedstawiające nowoczesny artyzm. Jedyne, co zwracało tu szczególną uwagę i potwierdzało, że to nie jest hotel, był zapach środków do dezynfekcji i ogólnej sterylności pomieszczenia.
Usiedliśmy na jednej z kanap. Czułem jak dziewczyna lekko się trzęsie i momentalnie objąłem ją ramieniem, chwytając drugą ręką jej dłoń i wplatając w nią palce. Delikatnie gładziłem palcem knykcie jej ręki, która mocno i z przerażeniem chwyciła się mojej.
- Spokojnie, Abby... wszystko będzie dobrze – wyszeptałem do dziewczyny i pocałowałem ją w skroń.
- Boję się... chociaż nie czuję niczego złego, to boję się, że jednak coś jest nie tak... – jej cichy głosik ledwo do mnie dotarł, był tak strzęsiony.
Siedzieliśmy tak około dziesięciu minut, kiedy z gabinetu wyszła młoda, ciemnowłosa kobieta w białym kitlu i miłym głosem, pożegnała się z pacjentką. Podeszła do recepcjonistki i wzięła od niej kartę zdrowia Abby. Powiedziała coś do miłej kobiety, stojącej za kontuarem recepcji i podeszła do nas.
- Abigail Turner? – spytała miękko. Abby tylko kiwnęła głową potwierdzająco. – W takim razie, zapraszam do gabinetu. - Już chciałem puścić roztrzęsioną dziewczynę, lecz ona tylko podniosła głowę do góry i popatrzyła na kobietę.
- Czy... czy Harry może iść ze mną? – spytała niepewnym głosem, a lekarka kiwnęła z aprobatą głową.
- Jeśli tylko tego chcesz, to nie ma najmniejszego problemu – uśmiechnęła się sympatycznie, a ja popatrzyłem zdziwiony na Abby. Lekarka skierowała się do gabinetu, otwierając drzwi, a ja spojrzałem niepewnie na dziewczynę.
- Proszę – szepnęła cichym głosikiem. Złapałem ponownie jej dłoń, uśmiechając się, i poszliśmy do gabinetu.
- Proszę usiąść – lekarka wskazała fotele, stojące naprzeciwko jej biurka, a sama usiadła i zaczęła przeglądać kartę Abby. – To szesnasty tydzień, prawda? – spytała retorycznie, wczytując się w różne zapiski i wyniki badań. Abigail skinęła nerwowo głową.
Kobieta podeszła do jednej z szafek i wyciągnęła z niej przyrząd, służący do mierzenia ciśnienia.
- Usiądź proszę na łóżku – poprosiła grzecznie, a Abby wykonała jej polecenie i podwinęła rękawy swetra do góry. Kobieta zmierzyła jej ciśnienie i po zdjęciu opaski uciskowej, zapisała coś na karcie. Następnie zważyła i osłuchała. Na samym końcu poprosiła o przyniesienie próbki moczu i pobrała krew. Widząc kwaśną minę Abigail, kiedy lekarka wbiła jej igłę do ręki i zaczęła pobierać krew, sprawiła, że poczułem się okropnie. Sam wiem, że to wszystko jest nieprzyjemne, i gdybym tylko mógł, to nie przywoziłbym jej tu, albo zajął jej miejsce, ale z drugiej strony, to były obowiązkowe, comiesięczne kontrole, i musieliśmy mieć pewność, że dziecko rozwija się prawidłowo.
Po skończonych badaniach, lekarka wzięła Abby na USG. Usiadłem na krzesełku obok łóżka, na którym leżała moja dziewczyna i chwyciłem ostrożnie jej dłoń. Abby wplotła swoje palce w moje, i ścisnęła moją dłoń. Sam nie wiem czemu, ale kiedy kobieta rozsmarowywała na jej brzuchu przeźroczysty żel, i przyłożyła głowicę przyrządu, wstrzymałem na chwilę oddech. Lekarka zaczęła jeździć nim, po lekko wypukłym brzuchu, i pojawił się dziwny obraz. Widziałem uśmiech na jej twarzy, kiedy przyglądała się małemu ekranowi i odetchnąłem z ulgą, bo to znaczyło, że wszystko jest w porządku.
- C-czy to jest nasze dziecko? – spytałem niepewnie przyglądając się dziwnemu kształtowi na ekranie.
- Tak – lekarka uśmiechnęła się przyjaźnie. – A co więcej... – pochyliła się i przycisnęła coś na sporej tablicy z przyciskami. Nagle po pomieszczeniu rozległ się dość głośny dźwięk. – To bijące serduszko dzidziusia – popatrzyła na nas uśmiechnięta, a ja poczułem, jak coś ciepłego rozlewa się w moim wnętrzu. Popatrzyłem na Abigail i zauważyłem, jak uśmiechnięta, spogląda na mały kształt na ekraniku i po jej policzkach spływają łzy. Ścisnąłem delikatnie jej dłoń, żeby pokazać, że jestem z nią i zacząłem gładzić kciukiem jej knykcie.
Ta mała istotka na ekranie, była dzieckiem. Naszym dzieckiem... moim i Abigail... Pomimo tego, że wiedziałem to od tak dawna, po raz pierwszy byłem z dziewczyną na USG i widziałem naszego małego dzidziusia.
- Chcecie poznać płeć dziecka? – lekarka spytała, patrząc to na mnie, to na Abigail.
Również posłałem dziewczynie pytające spojrzenie, lecz ona przygryzła delikatnie wargę i pokręciła przecząco głową. – Dobrze, w takim razie możesz się ubrać, a ja zaraz przyniosę wam wydruk z USG – uśmiechnęła się i odłożyła głowicę na miejsce, podając Abby ręcznik. Wziąłem od niej ręcznik i zacząłem delikatnie ścierać pozostałości żelu, z jej brzucha. Naciągnąłem jej sweter na brzuch i nachyliłem, żeby złożyć delikatny pocałunek na ustach.

- Nawet nie wiesz, jaki jestem szczęśliwy – mruknąłem prosto w jej usta, napawając się tym wspaniałym uczuciem, które zostało po badaniu.

____________

Jak się podobał rozdział? Przepraszamy za zwłokę, ale mam nadzieję, że zrozumiecie, te wszystkie świąteczne i sylwestrowe 'sprawy' ;) 
Miłego długiego weekendu wszystkim! Xx.
Autorki.


+ Notka ode mnie - Kingi
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, bo ostatnio bardzo nas tym wspieracie. Dziękujemy za każde "podpowiedzi" i sugestie co do opowiadania, bardzo nas to cieszy, bo nie robimy tego dla siebie, tylko dla Was- by Wam się dobrze czytało. Dociekać "przysłości" można na ask'ach naszych postaci -Harry , -Abby .  

Przepraszamy za zwłokę, ale każda z nas chciała dobrze wykorzystać czas wolny od szkoły na rodzinę, przyjaciół i nasze pasje. Pozdrawiam serdecznie. 


KOCHAMY WAS !

21 komentarzy:

  1. Super rozdział jak zawsze i czekamy z niecierpliwością na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże cudo normalnie *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. awwww kocham to<3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super :3 Cieszę się że sprawy między Abby a Harrymi Abby i Malikiem się układają, zasługuje na trochę spokoju po tych przeżyciach z ojcem. CZEKAM NA KOLEJNY ROZDZIAŁ!

    OdpowiedzUsuń
  5. Matko! *o* Czekam na następne <333! Świetny rozdział! :* Ciekawe czy chłopczyk czy dziewczynka! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. aww....
    moje marzenie mieć w przyszłości takiego ukochanego...
    świetny rozdział z niecierpliwością czekam na next :D
    @GosiaGlebocka

    OdpowiedzUsuń
  7. cudowny *-* sorki że nie komentuje każdego ale w tel nie mam opcji ;cc Czekam na next :) @ola_ber99

    OdpowiedzUsuń
  8. Awwwww no co tu pisać? Idealnie <3 Uwielbiam to opowiadanie :D Mam nadzieję, że tata Abby się niedługo wybudzi ze śpiączki hihi Weny xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten rozdział był taki meega przyjemny <3
    Ale mogłoby trochę to powiać czymś... hmm.. niespodziewanym xD
    Tak żeby coś się działo ;>> Ale jest genialnie ;)
    weny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam !!! jaki słodki *_* tylko, zastanawiam się czemu Abby przestała się już interesować ojcem albo Meredith, albo co chciała matka Abby , to tylko taka jedna mała uwaga ;) Asia @love_cookies3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w rozdziale było napisane, że Abby miała jechać do ojca, ale okazało się że ma badania i Harry obiecał, że zawiezie ją po badaniach ;)

      Usuń
    2. Zgadzam sie, Meredith mogłaby w koncu przyjsc i pomóc Abby, wkoncu jest w ciazy, a jej tata w szpitalu. Bo jak na razie to ma ja troche gdzies

      Usuń
  11. Pierwszy raz jestem rozczarowana czytając opowiadanie... Taki rozdział o niczym :( Powiało nudą :(

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam to opowiadanie :D Serio, świetnie to piszecie i czekam na kolejny rozdział - ten boski xxx ! Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Mogłabym was prosic, abyscie przed kazdym rozdziałem wstawiały kilka ostatnich zdan z poprzedniego. Tak dla przypomnienie. Z góry dzieki :) I ten rozdział mi sie bardzo podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie muszę was chyba informować że uwielbiam ten blog! Czytam od dawna, właściwie od początku.
    Kocham!

    Ten blog został nominowany do Liebster Awards. Więcej szczegółów na
    http://jestesmoimniebem-opowiadanieo1d.blogspot.com/p/blog-page_8.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Boże, świetny blog! Najlepszy jakiego czytałam <3 macie talent :*

    OdpowiedzUsuń