sobota, 18 stycznia 2014

#79

Kochani! Przed wami kolejny rozdział, a ja mam do was prośbę, a raczej chciałabym coś zaznaczyć. W słowie "spojrzałam" macie link do piosenki, którą macie w tym momencie rozdziału otworzyć. Miłego czytania! :)
________________

Ciężko było przespać tą noc... Praktycznie pół nocy nie spałam, i myślałam o tacie. Tak bardzo chciałabym, żeby wrócił do zdrowia... Żeby wrócił do nas.
Czułam się samotna bez niego i tęskniłam za jego troskliwością, za jego żartowaniem, za jego głosem i za naszymi wieczorami, kiedy rozmawialiśmy o wszystkim i niczym za razem. Po prostu tęskniłam za nim, i czułam się, jakby brakowało w tym domu jakiejś cząsteczki. Takiego ducha domu, tego życia rozgrywającego się w nim, czy czegokolwiek. Ten dom był pusty i bezużyteczny bez jego osoby.
Do tego był Olly. Jak coś się nie daj Boże stanie, to co ja mu powiem? Przecież okłamaliśmy go z Devonem. Nasz brat nadal myśli, że tata pojechał na dłuższą delegację... To i tak cud, że jeszcze się nie zorientował, że coś jest nie tak. Jak na swój wiek, był bardzo inteligentny... Już nie raz pytał mnie gdzie jest tata, i kiedy wróci, a ja wtedy nie wiedziałam co mu powiedzieć. Widząc go płaczącego z tęsknoty za tatą, sama miałam ochotę płakać. Ja byłam prawie dorosła, a Devon miał już skończone osiemnaście lat... A Olly? Przecież on był taki mały... Potrzebował wzoru, miłości, troski, opieki... tego wszystkiego co dawał mu tata. A teraz? Nie dość, że stracił matkę, czego jeszcze do końca nie rozumie, może stracić jedyną osobę, która mu została poza rodzeństwem. Co wtedy się z nim stanie? Jak damy sobie radę bez jedynej osoby, która sprawiała, że ta rodzina jeszcze funkcjonowała... była jakimś fundamentem, filarem, który ją podtrzymywał. Przecież gdyby matka odeszła i oboje by nas nie chcieli, to trafilibyśmy do domu dziecka, a w najlepszym wypadku do rodzin zastępczych... rozdzielili by nas. I jedynie Devon, mógłby tego uniknąć i zacząć życie na własną rękę.
*                     
Około godziny ósmej, kiedy byliśmy już z Olly’m po śniadaniu, przyszła do nas Meredith. Kobieta strasznie pomagała mi w ogarnięciu domu, z załatwianiem różnych spraw z lekarzami i przede wszystkim, w pomocy z Olly’m.
- Dasz sobie radę? – spytałam zmartwiona, patrząc na jej zmęczoną twarz. Kobieta kiwnęła tylko głową i uśmiechnęła się pocieszająco.
- Na pewno Abby. Jedź już do taty – powiedziała troskliwym głosem i wzięła się za rozpakowywanie zakupów, które przyniosła.
Naprawdę doceniałam jej poświęcenie. Przez pół nocy siedziała u taty w szpitalu i pomimo zmęczenia i wyczerpania, przyszła do nas. Byłam jej za to niezmiernie wdzięczna i nie wiem, jak kiedykolwiek uda mi się spłacić ten dług.
Ubrałam ciepłe buty i czarny płaszcz. Jeszcze raz spytałam, czy na pewno mogę iść, i gdy kobieta ponownie zapewniła mnie, że tak, i że wszystko będzie dobrze, ucałowałam w czółko Olly’ego, pożegnałam się z nimi i wyszłam.
Podjechałam taksówką pod szpital. Macie czasem takie wrażenie, jakby ktoś Was obserwował? Właśnie w tym momencie, kiedy wysiadałam z taksówki i zmierzałam w stronę szpitala, miałam takie wrażenie... Było to niezwykle dziwne, ale nawet się nie rozglądałam, tylko szybko przemierzyłam krótką odległość dzielącą mnie od rozsuwanych drzwi budynku, i po chwili znalazłam się w ciepłej rejestracji na ostrym dyżurze.
Od razu nogi poprowadziły mnie do sali, w której leżał tata. Byłam już tu tyle razy, że chyba bez trudu trafiłabym z zamkniętymi oczami. Otwarłam szklane drzwi do sali i weszłam. Widząc, że z tatą jest wszystko w porządku, jakiś niewyobrażalnie ciężki kamień spadł mi z serca. Ściągnęłam płaszcz i położyłam na oparciu jednego z krzeseł. Usiadłam na moim codziennym miejscu, przy łóżku taty i patrzyłam na jego rozluźniony wyraz twarzy. Wyglądał jak by po prostu spał i zaraz miał się obudzić... może faktycznie za niedługo wyjdzie ze śpiączki?
- Cześć tatusiu – przywitałam się z nim, delikatnie się uśmiechając, choć wiedziałam, że tego nie zauważy. Ujęłam dłonią delikatnie jego dużą dłoń i zaczęłam gładzić. – U nas wszystko w porządku. Co prawda Olly często pyta się gdzie jesteś i kiedy wrócisz, prosi nas, żebyśmy do ciebie zadzwonili i strasznie tęskni, ale za niedługo cię zobaczy, prawda? Wszyscy tęsknimy... Meredith siedziała u ciebie prawie całą noc i czuwała przy tobie... To naprawdę dobra kobieta. Pomaga nam i w sumie ostatnio mam wrażenie, że tylko dzięki niej funkcjonujemy... – westchnęłam głęboko. – Olly bardzo ją polubił. Traktuje ją trochę nawet jak ciocie. – Uśmiechnęłam się na myśl o młodszym bracie. – Mam nadzieję, że szybko do nas wrócisz i wszystko będzie jak dawniej. Strasznie za tobą tęsknimy, tatusiu. Proszę... nie daj długo na siebie czekać. Potrzebujemy cię...
To jak okropnie czułam się mając w głowie wczorajsze przemyślenia, nie dawało mi spokoju. Opowiedziałam tacie o całej reszcie, nieco mniej ważnych rzeczy, przeczytałam nową gazetę, jak co dzień, aż zatrzymałam się na przedostatniej stronie, i zamilkłam. Na dość sporym, jednak nieco rozmazanym zdjęciu, zobaczyłam siebie i Harry’ego.
Z wczoraj.
Wychodzących z kliniki.
O cholera! Przeczytałam nagłówek i zabrakło mi słów. Przez moment po prostu nie oddychałam, łącząc litery w słowa, i słowa w zdania, jakbym nie potrafiła tego robić, i próbowała się upewnić, że dobrze przeczytałam temat artykułu.
„Dziewczyna Harry’ego Styles’a w ciąży!” – trzęsącymi dłońmi, rozwinęłam nieco bardziej gazetę i zabrałam się za czytanie dość obszernego artykułu poniżej zdjęcia.
„Jak wiadomo, najmłodszy członek z najbardziej rozpoznawalnego boybandu na świecie, Harry Styles (19 l.) od dłuższego czasu mówi, że jego serce jest zajęte a ostatnimi czasy, udało nam się przyłapać go z wybranką serca i dowiedzieliśmy się, że jest nią młodsza o dwa lata, Abigail Turner (17 l.). Powyżej tego artykułu, znajduje się zdjęcie zrobione przez jednego z naszych fotoreporterów, przyłapujące parę na opuszczaniu prywatnej kliniki. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że klinika ta, jest najbardziej rozbudowaną w Londynie, specjalizującą się w ginekologii i położnictwie. Para w dość dobrym humorze opuściła klinikę, i udała się potem na obiad. Warto również dodać, że Abigail, z dopasowanych ubrań, wybrała nieco większe, ewidentnie zasłaniające rosnący brzuszek (zdj. poniżej). Czy więc Harry Styles i jego dziewczyna spodziewają się dziecka? Czy może jest to związane z promocją nowego singla zespołu One Direction, promującego nowy album, o zachęcającej nazwie ‘Best Song Ever’? Myślę, że przekonamy się już niebawem!”
Ledwo przeczytałam ostatnie zdanie i poczułam jak robi mi się słabo. Wiedzą. Media dowiedziały się o naszej wizycie w klinice i teraz, na każdym kroku, będzie za nami latać chmara fotoreporterów. Harremu nie dadzą spokoju na wywiadach i w końcu wszystko będzie trzeba potwierdzić... Przecież nie da się logicznie wytłumaczyć faktu, że byliśmy w klinice, a mój brzuch z miesiąca na miesiąc robi się coraz większy... Nie będę też całymi dniami siedzieć w domu, próbując przez kilka miesięcy schować się przed ludźmi. I tak wcześniej czy później się dowiedzą... „O mój Boże...”
Ledwo wstałam i poczłapałam na korytarz. Było mi naprawdę słabo... Podeszłam do automatu z ciepłą i zimną wodą i nalałam sobie cały plastikowy kubeczek zimnej wody, którą wypiłam prawie duszkiem. Usiadłam na krześle na korytarzu i moje myśli zajęła teraz tylko ta jedna sprawa. To, że świat dowiedział się o ciąży... Boże. To nie miało być tak... przez jakiś czas chcieliśmy utrzymać to jeszcze w tajemnicy... Teraz nie będziemy mieć chwili spokoju. Spokoju, który jest nam potrzebny.
- Hej Abby – usłyszałam ten ochrypły, tak dobrze znany mi głos i podniosłam niepewnie głowę.
- Cześć... co tu robisz? – spytałam trochę zaskoczona, choć tak w głębi siebie, właśnie teraz go potrzebowałam i dziękowałam mu z całego serca za to, że się pojawił. Chłopak usiadł obok mnie i pocałował na przywitanie.
- Przyszedłem do twojego, ale zastałem tylko Meredith, Olly’ego i Devona, który przyjechał tam niedługo przede mną, i powiedzieli mi, że Ciebie nie ma, i jesteś w szpitalu. Wsiadłem więc w samochód i czym prędzej przyjechałem – powiedział skanując wzrokiem moją twarz. – Abby, co się stało? – jego mina nieco zrzedła, kiedy zobaczył mój nastrój. Nic nie powiedziałam, tylko podałam mu nieco pogniecioną gazetę. Harry momentalnie wyrwał mi ją z rąk i zaczął czytać artykuł. Po chwili zaczął cicho kląć pod nosem, i rzucił ją na bok, jak jakiś najgorszy śmieć. – Cholera – warknął i schował twarz w dłoniach. Wstał i nerwowo przeczesał dłonią włosy. Przyglądałam mu się uważnie. Ani trochę nie był zadowolony tym co przeczytał i jego reakcja była mało powściągliwa. Szczerze powiedziawszy, wyglądał tak, jakby zaraz miał znaleźć gościa, który zrobił te zdjęcia i napisał artykuł, i obić mu we wściekłości szczękę.
- Harry... – szepnęłam niepewnie. Nie wiedziałam czego mogę się po nim spodziewać. Nie wiem, czy kiedykolwiek widziałam taką złość w jego zielonych tęczówkach, które nieco pociemniały.
- Przepraszam, kochanie... – podszedł do mnie i kucnął naprzeciwko biorąc moje ręce w swoje duże, ciepłe dłonie. – Nie bój się... poradzimy sobie z tym... jeszcze nie wiem jak, ale na pewno damy radę – powiedział patrząc na nasze złączone dłonie i pokiwał delikatnie głową, jakby sam chciał się do tego przekonać. – Wracamy do domu? – spytał podnosząc głowę i patrząc na mnie. Widziałam to zmartwienie na twarzy, jakby bał się, że ten artykuł w jakiś sposób mnie złamał psychicznie. On jak chyba nikt, wiedział ile ostatnio przeszłam... wiedział jak już jestem wyniszczona przez sprawę z tatą, opiekowanie się domem i Olly’m, ciążę i wszystkie problemy. Podniosłam rękę i pogładziłam delikatnie jego policzek. Zmusiłam się do uśmiechu i popatrzyłam w piękne zielone tęczówki, w których się zakochałam od pierwszego wejrzenia.
- Harry, wszystko jest w porządku. Naprawdę – uśmiechnęłam się nieco szczerzej. – Możemy powoli się zbierać. – Wstałam z krzesła i udałam się do sali, żeby pożegnać się z tatą i pozbierać swoje rzeczy.
Podeszłam do łóżka i ucałowałam tatę w czoło. Poprawiłam mu poduszkę pod głową i uśmiechnęłam się.
- Pa tatusiu, ja już się zbieram. Do zobaczenia. – Udałam się w kierunku okrągłego stolika, stojącego przy przeciwległej ścianie i pozbierałam z niego rzeczy jak telefon i inne, które wrzuciłam do torebki. Harry wziął mój czarny płaszcz i pomógł mi go założyć. Pozapinałam rząd guzików i zawiesiłam małą torebkę na ramieniu. Odwróciłam się i jeszcze raz spojrzałam na tatę. – Kocham cię, tatusiu – szepnęłam się i zwróciłam do drzwi, które otwierał przede mną Harry. Już miałam wyjść, ale zatrzymałam się w pół kroku, kiedy usłyszałam bardzo głośne pikanie aparatury. Moje serce dosłownie się zatrzymało i odwróciłam się gwałtownie spoglądając na tatę, leżącego na szpitalnym łóżku i aparaturę rozstawioną dookoła, której wskaźniki dosłownie szalały.
Wszystko zaczęło się dziać jak w zwolnionym tempie. Zaczęłam krzyczeć, kiedy do pokoju wbiegły pielęgniarki i lekarze, zaalarmowani dźwiękiem piszczących urządzeń. Z moich oczu poleciały łzy zamazujące mi prawie cały obraz.
Chciałam tam pobiec, ale jedna z nich wyprosiła mnie za drzwi. Próbowałam się wyszarpać i tam wejść, ale silne ramiona Harry’ego trzymały mnie całą i nie miałam z nimi nawet szans. Widziałam przez szklaną szybę, jak wszyscy zebrali się dookoła łóżka. Jeden z lekarzy zaczął wykonywać masaż serca, a pielęgniarka odłączyła dużą rurę idącą od jego ust, i do małej rureczki, która najprawdopodobniej znajdowała się w gardle, podpięła duży niebieski, gumowy worek, którym miarowo wdmuchiwała powietrze do płuc. Lekarka chwyciła stolik na kółkach, stojący przy lewej ścianie i popchnęła go tak, że znajdował się zaraz obok łóżka. Inna pielęgniarka położyła w dwóch miejscach silikonowe podkładki. Lekarka uruchamiała maszynę i po chwili wzięła dwie elektrody do rąk i naładowała je.
- Czysto – krzyknęła, i wszyscy podnieśli ręce, a ona przyłożyła elektrody w miejsce silikonowych podkładek i nacisnęła na nie, co spowodowało, że ciało taty wygięło się pod wpływem silnego impulsu, i z powrotem opadło bezwładnie na łóżko. Ten widok tylko wzmógł mój napad histerii. Lekarz ponownie wrócił do masażu serca, ponieważ aparatura nadal głośno piszczała. Nie mogłam tego znieść i mój płacz przemienił się w głośny szloch. Błagałam Boga w myślach, żeby dał mu żyć. Żeby ta kolejna reanimacja przyniosła skutek. On nie może umrzeć! Nie może nam tego zrobić! Miał być silny... miał żyć, dla nas...
Historia zatoczyła koło i bezwładne ciało znów wygięło się w łuk, pod wpływem impulsu elektrod, co nadal nie przywróciło akcji serca.
- Podajcie epinefrynę! Już! – krzyknął lekarz, który znów powrócił do masażu. Pielęgniarka stojąca obok niego podbiegła do szuflad i wyciągnęła z niej strzykawkę, której zawartość wstrzyknęła przez wenflon do żyły.
- Tętno spada do minimum. Zaraz go stracimy – poinformowała wszystkich kobieta.
- Ładuję do trzystu. – Lekarka znów naładowała elektrody i po usunięciu się wszystkich, przyłożyła do klatki piersiowej taty.
Przez kolejne kilkanaście minut, po podaniu kilku strzykawek adrenaliny, po ciągłym masażu serca i kilku elektrodach, zmęczeni już lekarze odłożyli sprzęt i jeden z nich zaprzestał masażu serca. Wyłączył pikającą aparaturę, na której widać było długą, ciągnącą się, prostą linię.
- Czas zgonu... – zerknął na zegarek na ręce – 13.57. – jedna z pielęgniarek zapisała to w karcie i odłożyła na bok.
Czułam jak moje mięśnie wiotczeją i osuwam się na ziemię. Gdyby nie silne ramiona Harry’ego, które mnie podtrzymały, chyba bym zemdlała.
- Nie, nie, nie... to nie może być prawda – jęknęłam histerycznie i kiwałam na boki głową nie mogąc uzmysłowić sobie tego, co się właśnie stało. – Nieee! On żyje! On żyje, a to jest pieprzony sen – krzyknęłam i próbowałam wyszarpać się z uścisku Harry’ego, ale on tylko jeszcze bardziej zgarnął mnie w objęcia.
- Przykro mi, skarbie... – szepnął złamanym głosem.
- Nie, Harry. Puść mnie! Muszę tam wejść, rozumiesz? Masz mnie natychmiast puścić! – krzyknęłam przez łzy.
- Nie Abby, nie puszczę cię – powiedział siląc się na spokojny głos.
- Puść mnie do cholery, rozumiesz? Czy mam mówić do Ciebie po chińsku, żebyś zrozumiał? – warknęłam. – Chcę... ja chcę go zobaczyć. Ja muszę... – wstałam gwałtownie, ale znów prawie upadłam. Harry mnie złapał i pomógł mi wstać. Podtrzymując mnie, pomógł mi wejść do sali, a ja na widok bladego ciała taty i jego siniejących ust wpadłam w jeszcze większy płacz.
Jak mógł? Jak mógł nas zostawić?! Przecież był silny... miał z tego wyjść. Głowa zaczęła mnie boleć od nieustającego płaczu. Harry obrócił mnie i wpadłam w jego ramiona. Objął mnie mocno nic nie mówiąc, a ja płakałam w jego tors.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że już nigdy go nie przytulę... Że już nigdy nie usłyszę jego głosu, ani śmiechu. Już nigdy nie będę do niego mogła pójść po radę. Że nigdy nie zobaczy swojego wnuka.
Nigdy.
To już koniec.
Rozrywający ból w klatce piersiowej sprawiał, że ciężko było mi oddychać. Cała moja twarz zalana była łzami. Dusiłam się, świadomością, że on nie żyje. Nie mogłam przestać, tylko z sekundy na sekundę jeszcze bardziej się nakręcałam. Cały mój wewnętrzny świat, który utrzymywał się jeszcze na nadziei, która mi pozostała, zawalił się na raz, niszcząc przy okazji dosłownie wszystkie małe cząsteczki radości, która to podtrzymywała. Jedyne co teraz chciałam, to zamknąć się i płakać.

________________________
I jak wrażenia? Spodziewaliście się tego, czy jednak udało nam się was zaskoczyć? 
Dziękujemy za wszystkie miłe komentarze. To naprawdę daje niezłego kopa do pisania :) 
Do następnego! x

EDIT! 
ZE WZGLĘDU NA WIELE NIEAKTYWNYCH KONT ODŚWIEŻAMY ZAKŁADKĘ INFORMOWANYCH. PROSIMY WSZYTSKICH ZAINTERESOWANYCH O WEJŚCIE I KOMENTARZ!

Bardzo chciałabym Was zaprosić również na swojego drugiego bloga - CLICK 

48 komentarzy:

  1. Jezuu rycze ! ;c Mam nadzieję że potem będzie już tylko lepiej. A tak poza tym rozdzaił jak zwykle świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O Boże :o
    A miałam nadzieję, że wszystko będzie dobrze :c Biedna Abby, cholera no.
    Oby z nią i z Baby Styles wszystko było dobrze!
    Weeeeny, kochana.
    @ILooveCurlyHair

    OdpowiedzUsuń
  3. Popłakałam się jak jej Tata umierał.. :c. Wspaniały rozdział :')) Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałaś nominowana do Libster Adward, więcej na moim blogu :)) http://kolomanska11.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ohh my God !. To okropne że jej tata umarł. Mam nadzieje że Harry pomoże jej się pozbierać, i wszystko będzie zmierzać ku dobremu

    OdpowiedzUsuń
  6. Podejrzewałam, że możecie usmiercić tatę Abby i szczerze podoba mi sie to :D To wydarzenie pokazuje, że nie wszystko zawsze kończy się dobrze.
    Cały rozdział świetny ;D
    Mam nadzieję że może uda wam się szybciej dodać nowy, bo cholernie mnie zaintrydowałyście i ciekawość co będzie dalej we mnie buzuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlaczego teraz musiał umrzeć? Dlaczego nie później kiedy już Abby miała dziecko :c Ale rozdział fajny <3 Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  8. W sumie częściowo się tego spodziewałam, ale jednak... jakiś taki smuteczek :/
    Tylko nasuwa mi się pytanie czy z dzieckiem Abby i Harrego będzie okej, jeśli ona przeżywa tak silne stresy...
    Czekam na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczuwałam, że tak się stanie, ale normalnie aż się łezki w oku zakręciły :c
    Bieedna Abby :/ Ale z drugiej strony fajnie, że coś się dzieje, uwielbiam takie akcje haha :D <3
    Nie mogę się doczekać rozwinięcia :D :*

    OdpowiedzUsuń
  10. nigdy nie płakałam czytając opowiadania, ale tekst + muzyka sprawiły, że ryczę jak bóbr :( szkoda trochę, no ale cóż jakoś to będzie :) rozdział zajebisty! nie mogę doczekać się następnego @love_cookies3

    OdpowiedzUsuń
  11. Teoretycznie się spodziewałam, a ryczałam czytając ten rozdział ;( Jednak fajnie, że zaczyna się "coś dziać" ;) Miałyście świetny pomysł z tą muzyką :) Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  12. o mój boże..... nie spodziewałam się tego.... bardzo desperacka jest ta muzyka :/ no ale pasuje no ale dobra rozdział cudowny i czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo dobry a ta muzyka. poprostu genialny <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Matko nigdy bym się tego nie spodziewała! Ryczę jak debil a jednocześnie jestem niesamowicie ciekawa co będzie dalej! Biedny Olly już nie zobaczy taty i.... OMG za dużo emocji jal na jedną noc! Kocham Was, dzięki za rozdział, weny xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Ryczę! Nawet gdy oglądałam Tytanic nie płakałam...

    OdpowiedzUsuń
  16. nie mogę się ogarnąć.... To okropne, że tata Abby zmarł :( Jestem ciekawa co dalej!

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, ze tata abby nie zyje ;(

    OdpowiedzUsuń
  18. Popłakałam sie ;((((

    OdpowiedzUsuń
  19. kiedy next? boski rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  20. płaczę kiedy czytam to chyba po raz 20 ale i tak ciągle się wzruszam :'(

    OdpowiedzUsuń
  21. OMG placze :'( kiedy next ????

    OdpowiedzUsuń
  22. ehhh... biedna Abi. Myślałam,że szybciej wycieknie info do mediów,że jest w ciąży i fankijakies takie malo aktywne :) @nathalie_ell xx

    OdpowiedzUsuń
  23. Rozdział superowy XD ale niestety bardzo smutny ciekawe co będzie jak się dowie Devon i Olly...

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny, spodziewałam się tego jak napisałyscie ,, szykujcie sie na drame!"

    Ale super opisane, czekam na następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  25. rozdział cudowny ale to zresztą jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  26. hej;) rozdzial swietny! mam male pytanie... czy cos się stalo? bo nowy rozdzial nie pojawia sie od dluzszego czasu.. martwie sie ;*

    OdpowiedzUsuń
  27. Eh, biedna Abigail :/ Tak myślałam,że jej tata umrze :/ Rozdział wspanały, mam nadzieję,że z dzidziusiem będzie wszystko ok, Harry jej na pewno pomoże. Weny kochana, czekamy na następny rozdział, na pewno będzie cuuuuudowny! haha ;*

    OdpowiedzUsuń
  28. jejku, to jest świetne, ale niestety długo nie ma następnego, czekam cały czas ! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. kiedy next??? <3

    OdpowiedzUsuń
  30. cudeńko :* czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Zajebisty... <3 kiedy będzie next ?

    OdpowiedzUsuń
  32. Dlaczego tak długo nie piszesz kolejnego rozdziału??? Chociaż mogłabyś napisać czy Abby urodzi chłopca czy dziewczynkę i jak będzie się nazywać. Ale wolało bym żebyś napisała kolejny rozdział:(

    OdpowiedzUsuń
  33. O, jeeeju. Dlaczego... Biedna Abigail co z Baby Style's Kiedy nn
    Hans, od wieczna fanka blogu;)

    OdpowiedzUsuń
  34. zapraszam http://13metr.blogspot.com/2014/02/rozdzia-1.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  35. Jejuu najlepszy blog ever *.*

    OdpowiedzUsuń
  36. Kiedy następny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  37. kiedy nastepny rozdzial?

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie żeby coś ale mogłabyś EPILOG napisać

    OdpowiedzUsuń
  39. będzie następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  40. nie żeby coś ale zaczęłaś pisać tego drugiego bloga o justinie i o tym zapomniałaś to nie jest fajne! :( tracisz swoich czytelników! a mu tu czekamy jak jakieś głupie krowy!czekamy 2 miesiące na 1 cholerny rozdział lub epilog na pół strony i nic się nie dzieje:( naprawdę jest mi przykro z tego powodu że nie pamiętasz o pisaniu tego i całkowicie zatraciłaś się w swoim drugim blogu. widzimy teraz że tak naprawdę nigdy nie byliśmy na ciebie ważni i bardzo łatwo przychodzi ci o bas zapomnieć... PRZYKRO NAM :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim będziesz ją oskarżać, że zapomniała o tym blogu to wejdź w drugie i zobacz że ostatni post był 16 lutego. Moze stało się coś złego i dlatego nie ma rozdziału.
      Faktycznie mogła by pojawic się chociaż notka z jakąś informacją, ale niekiedy są ważniejsze sprawy niż blog. !

      Usuń
  41. No, zapomniało sie o blogu...najpierw Live While We're Young a teraz to, zamiast zakładać co rusz nowy blog to może skup się na jednym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą @Anonimowy.
      Skoro Ona nie potrafi prowadzić jednego bloga, to wogóle nie powinna go prowadzić. Idiotka.

      Usuń
  42. Gratulacje! Twój blog został nominowany do Liebster Awards :D Więcej informacji tutaj: http://one-direction--imaginy.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  43. Jezu przeczytałam wszystkie rozdziały. To opowiadanie jest super szkoda że nie dodajesz następnych
    Zakończyłaś w takim momencie. Tak strasznie chciałabym żeby było więcej części. Jeżeli to przeczytasz to proszę żebyś dodała następne <3

    OdpowiedzUsuń